Dziś pod ostrze bierzemy temat bardzo ciekawy, czasami trochę z pogranicza fantastyki i abstrakcji, postrzegany jako wytwór bujnej wyobraźni reżyserów z Hollywood takich jak James Cameron czy Alex Proyas. Historia bardzo długa bo sięgająca starożytności. Przewrotna pełna wzlotów i upadków. Sztuczna inteligencja, wielkie marzenie ludzkości już od tysięcy lat.

Przeszłość czyli początki sztucznej inteligencji

Kiedy powstała pierwsza myśl na temat sztucznej inteligencji? Można jej się chyba doszukać w starożytności, bo to wtedy bo to wtedy powstał mit o Talosie, mechanicznym olbrzymie z brązu, który strzegł brzegów Krety. Nie dość, że potrafił obchodzić brzegi wyspy, to w dodatku odróżniał przyjaciół od wrogów. Dojrzawszy tych drugich, rozgrzewał się do czerwoności, a następnie brał ich w ogniste objęcia, w ten bolesny sposób szybko kończąc inwazję na wyspę. O ile marsz i palenie wrogów byłyby jeszcze technicznie osiągalne, o tyle rozpoznawanie tego, kogo uściskać, a kogo nie, stanowi problem nawet dla najnowocześniejszych autonomicznych systemów wojskowych, jakie nieustannie testowane są na niebie i ziemi. Podejmowanie takich decyzji wymaga bowiem właśnie tego czegoś, czego od tysiącleci szukamy – sztucznej inteligencji.

Bardziej romantyczna wersja tej historii jest taka, że Hefajstos budował ze złota inteligentne istoty o kuszących, kobiecych kształtach. Jednak w naszej opinii historia numer jeden jest o wiele lepsza.

Kolejne wzmianki, przypominające sztuczną inteligencje opisuje znana legenda na temat golema, która mówi o stworzeniu go przez niejakiego rabina Jehudę Löw ben Bezalela z Pragi, urodzonego w Poznaniu. Aby obronić siebie i innych, rabin Marahal ulepił z gliny wielką postać człowieka, którą następnie ożywia za pomocą tajemnych rytuałów i modłów, czyli jednym słowem magiczne czary mary które ożywia, tak samo jak dzisiejsze czary mary robione przez informatyków oraz inżynierów projektujących roboty. Dla zwykłych ludzi magia, dla wtajemniczonych codzienność.

Nie możemy także zapominać o znanej wszystkim historii Frankensteina. Tragiczna historia naukowca-filozofa Wiktora Frankensteina usiłującego rozwikłać zagadkę śmierci. Efektem jego wieloletnich poszukiwań i badań naukowych jest odkrycie możliwości przywracania życia zmarłym, a nawet stworzenie idealnego człowieka. Jego eksperyment kończy się tragicznie − w miejsce ideału powstaje monstrum, wprawdzie inteligentne i wykazujące ludzkie odruchy, jednak nie potrafiące się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości, ponieważ jak dobrze pamiętamy to wyglądem nie grzeszył więc brania u dziewcząt nie miał, a nawet można powiedzieć, że te krzyczały i uciekały na jego widok. Historia smutna, ale posiada wątek jakiejś tam pierwotnej fantastycznej sztucznej inteligencji.

Jednak czy te wszystkie bajki, mity i legendy pokazują prawdziwe oblicze sztucznej inteligencji? W dzisiejszych czasach kojarzy się ona raczej z komputerem, metalicznym chłodem i obliczeniami zachodzącymi w takim tempie, że rozumem nie jest ich w stanie objąć żaden człowiek. Jednak coś te wszystkie historie łączy. Tak samo jak i kiedyś sztuczna inteligencja jest pokazywana w sposób, który budzi lęk, u zwykłych śmiertelników.

Koniec bajek, czas na fakty

Prawdziwy przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji nastąpił w roku 1950, kiedy to angielski matematyk Alan Turing opublikował tekst pt. „Computing Machinery and Intelligence”, w którym to można znaleźć rozważania i próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie:

„Czy maszyny mogą myśleć?”

W połowie XX wieku, Turing miał jednak problem ze zdefiniowaniem myślenia oraz inteligencji w powiązaniu z maszynami. Ostatecznie doprowadziło to do wymyślenia przez niego słynnego już Testu Turinga.

Test Turinga to sposób określania zdolności maszyny do posługiwania się językiem naturalnym i pośrednio mającym dowodzić opanowania przez nią umiejętności myślenia w sposób podobny do ludzkiego. Test wygląda następująco: sędzia – człowiek – prowadzi rozmowę. Jeśli sędzia nie jest w stanie wiarygodnie określić, czy rozmawia z maszyną czy człowiekiem, wtedy mówi się, że maszyna przeszła test.

Test pochodzi od zabaw polegających na zgadywaniu płci osoby znajdującej się w innym pokoju przy pomocy serii pytań i odpowiedzi pisanych na kartkach papieru. W pierwotnym pomyśle Turinga człowiek musiał udawać przeciwną płeć, a test był ograniczony do pięciominutowej rozmowy.

Turing oczekiwał, że maszyny w końcu będą w stanie przejść ten test. Ocenił, że około roku 2000 maszyny z pamięcią o pojemności 109 bitów (około 119 MB) będą w stanie oszukać 30% sędziów w czasie pięciominutowego testu. Przewidywał również, że ludzie przestaną uważać frazę „myśląca maszyna” za wewnętrznie sprzeczną. Oceniał, że uczenie maszynowe nabierze dużego znaczenia w budowaniu wydajnych maszyn. To twierdzenie jest przez dzisiejszych badaczy sztucznej inteligencji oceniane jako zasadne.

Teraźniejszość

Było słów kilka o początkach początku, trochę o samym początku, później powinno wszystkich wzlotach i upadkach, marzeniach, porażkach i innych rozczarowaniach. Pisać można by wiele, bo temat bardzo szeroki, dlatego teraz przeskoczymy trochę w przód, co by dać wam szansę samemu zainteresować się tym tematem.

Mamy rok 2013. Powstało kilkadziesiąt albo może i kilkaset filmów na temat sztucznej inteligencji, zaczynając na terminatorze, a kończąc na filmie pt. „Ja robot”, nie można jednak powiedzieć, że istnieje coś takiego jak sztuczna inteligencja…chociaż do roku 2000 podobno miała już istnieć… Oczywiście komputery odnotowują sukcesy, o których jest głośno w mediach. Można tu wspomnieć chociażby o pokonaniu mistrza szachowego Kasparova przez komputer Deep Blue, czy niedawnym zwycięstwie Watsona w amerykańskim konkursie Jeopardy!

Maszyny te wygrywają jednak przede wszystkim dzięki olbrzymiej mocy obliczeniowej i możliwości szybkiego przeanalizowania tony danych, więc w żaden sposób nie można ich niestety nazwać inteligentnymi.

Przyszłość

Teraz pozwolimy sobie zabawić się w czarnoksiężnika, który przepowie jaka będzie przyszłość sztucznej inteligencji. Wyciągamy kryształową kulę…patrzymy w nią…i co widzimy? Nic, lepiej zadzwonić do wróżbity Macieja, on na pewno nam powie.

A teraz chwila powagi. Kiedy narodzi się sztuczna inteligencja z prawdziwego zdarzenia? To pytanie, na które bardzo ciężko odpowiedzieć. Znany naukowiec i futurolog – Ray Kurzweil – w swojej książce „Osobliwość jest blisko: Kiedy istoty ludzkie przekroczą granice biologiczne” pisze, że stanie się to jeszcze za naszego życia, bo już w 2029 roku. O tym czy miał rację przekonamy się zatem już niedługo.